Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

sobota, 12 stycznia 2013

O marnowaniu czasu, o braku ćwiczeń i o diecie.

Witam. 

Dzień drugi diety i dzień setny marnowania czasu. 
Od czego zacząć? Skoro to blog o odchudzaniu, to zacznę od diety. Wczoraj wspomniałam tylko, że zamierzam Mniej Żreć. Ale co to znaczy mniej? Nie liczę kalorii, nienawidzę tego robić i chyba nie umiem. Jem "na czuja". MYŚLĘ, że dziennie to nie wychodzi więcej niż 1200-1400kcal. Poza tym jem dużo białka. Podstawę każdego mojego posiłku stanowią białka. Dlaczego? To taka naleciałość z diety Dukana. Kiedyś, kiedyś udało mi się całkiem sporo na niej schudnąć, ale jest ona zdecydowanie zbyt monotonna. Dlatego urozmaicam ją warzywami, owocami, ciemnym pieczywkiem od czasu do czasu. Staram się nie jeść słodyczy, fast foodów i nie pić alko i garowanego. No i tak to wygląda. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy wkrótce :)
A co z aktywnością fizyczną? Przyznam się Wam. JESTEM LENIEM. Ciężko mi się ruszyć, zebrać w sobie i po prostu zacząć działać. Poza tym nie odnalazłam jeszcze swojej dyscypliny sportu. Wszystko mi się w końcu nudzi. Tak było z basenem. Fajnie, fajnie sobie popływać, ALE spakować torbę, jechać, przebierać się, później suszyć włosy, znów się przebierać i znów jechać i jeszcze rozpakować torbę - to już nie fajnie. Tak samo było z zumbą. Nie, przepraszam, było jeszcze gorzej, bo miałam stałe godziny zumbowania i nie dość że musiałam tam dojechać, to jeszcze musiałam dojechać na czas! A rower? Mam rower stacjonarny. Ale boli mnie od niego tyłek. Owszem wytrzymam z 20 min, ale co mi z 20 minut? Mam też stepper, ale jest chyba jakiś wadliwy. Po 5 minutach ćwiczeń pedały się luzują i latają same - w górę i w dół. Także widzicie sami, ciężko u mnie z ćwiczeniami. Szukam wymówek? Być może, ale uwierzcie, że chciałaby znaleźć coś co będzie mi sprawiać przyjemność, coś co po prostu będzie mnie przyciągać do siebie :)


Teraz o marnowaniu czasu. 
Moi drodzy, sesja się zbliża wielkimi krokami. A co ja robię zamiast się uczyć? Oglądam wszystkie programy TV, sprzątam, przerabiam ciuchy, chodzę na zakupy, otwieram bloga, piszę, odwiedzam milion moich ulubionych blogów, spędzam pół dnia na fb. Nagle patrzę na zegarek - jest godzina 22 - nie czas już na książki i na naukę. Siedzę jeszcze z godzinkę przed kompem, idę się kąpać i spać. Tak wygląda mój dzień. I tak od 2 tygodni, bo mam wolne. To straszne i nie umiem sobie z tym poradzić. Czy to leń? Czy to brak silnej woli/ samozaparcia? Czy to wszystko na raz? Może dziś się uda. Oby. 


















Chciałabym, żeby to było moje zdjęcie.
wyzwanie
Dzień 2. Cel
- mój cel wagowy to chyba 55-60kg. Ale okaże się w trakcie. Teraz nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak będę wyglądać przy takiej wadze. 
- cel drugi - także niejako związany z wagą, to akceptować siebie. Kochać swoje ciało.  

8 komentarzy:

  1. Skąd ja to znam? Zamiast do nauki to ja od rana do bloga... no trudno, przecież jak już przyjdzie mus to się nauczę :) i Ty pewnie też. Podoba mi się Twoje podejście do diety, no i wyzwanie. Może się przyłącze :) Od następnej notki.
    Co do diety Ducana to mnie ona przeraża, jak można faszerować się tylko i wyłącznie białkiem? Samobójstwo, szczególnie kiedy wie się troszkę o anatomii człowieka, dieta białkowa nie jest wcale nowa.
    Co do aktywności fizycznej polecam rolki, ale oczywiście nie teraz :) Ja lubię gry zespołowe i rolki, ale rolki odkryłam dopiero w diecie.
    Dodam do linków i będę obserwowała. Życzę powodzenia!

    Dziękuje za komentarz u mnie, rzeczywiście trochę już schudłam, ale zajęło mi to trochę czasu. Właściwie miałam też sporą przerwę od diety, kiedy to nadrobiłam 2kg (no, w sumie nie tak dużo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do Dukana i reszty diet "cud", to wiem, jestem świadoma, że to nie najlepsze rozwiązanie, dlatego nie stosuję tych wszystkich zasad (białka i nic więcej), ale uważam, że białka są dobre, w czasie odchudzania, bo długo uwalniają energię i pozwalają mi wytrwać 3-4godzinne przerwy między posiłkami :) Dlatego dziś na śniadanie (godz. 8.00) zjadłam jajecznicę z 1 całego jajka i 1 białka + wypiłam szklankę kefiru truskawkowego i nadal nie jestem głodna :) po np. owsiance musiałabym już dojadać ze 2 razy.

      Usuń
  2. Trzymam mocno kciuki. Motywacji życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że z dietą jako tako idzie, na pewno dużo schudniesz:D
    Życzę motywacji do ćwiczeń i nauki.
    Powodzenia kochana!;***<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaakceptować siebie i pokochać swoje ciało to najtrudniejsze ze wszystkich celów jakie można sobie postawić. Można schudnąć, można zmienić się całkowicie ale kwestka samoakceptacji i kochania może wciaż stać w miejscu...
    Co do Twojego komentarza na moim blogu... Wczoraj miałam chwilowy kryzys, ale dziś już jest dobrze i zaraz zabieram się za ćwiczenia :)

    Będę Cię czytać coś czuję :)

    coraz-mniej

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też jest związane z ciałem, chudością itd. Ale wiem że jak schudłam sporo i naprawdę nieźle wyglądałam to i tak nie kochałam siebie, wciąż nienawidziłam swojego ciała i chciałam je zmienić. Wszystko zależy od psychiki...

    coraz-mniej

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że uda Ci się pięknie schudnąć... To trudne wytrwać w postanowieniach, ale będę trzymać za Ciebie kciuki :)

    Za dziennik diety dałam niecałe 30 zł z przesyłką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam za Ciebie kciuki i będę wpadać sprawdzać, jak Ci idzie. Bo wszystko, co piszesz znam z autopsji - chyba najbardziej o tym, że kiedy mam coś do zrobienia, nagle milion innych rzeczy przychodzi mi do głowy. Głupie lenistwo! Zobaczysz, jeszcze pewnego dnia będziemy się śmiać z tego, jak nam nie szło - jak już osiągniemy wymarzone sylwetki <3

    OdpowiedzUsuń