Dzień drugi diety i dzień setny marnowania czasu.
Od czego zacząć? Skoro to blog o odchudzaniu, to zacznę od diety. Wczoraj wspomniałam tylko, że zamierzam Mniej Żreć. Ale co to znaczy mniej? Nie liczę kalorii, nienawidzę tego robić i chyba nie umiem. Jem "na czuja". MYŚLĘ, że dziennie to nie wychodzi więcej niż 1200-1400kcal. Poza tym jem dużo białka. Podstawę każdego mojego posiłku stanowią białka. Dlaczego? To taka naleciałość z diety Dukana. Kiedyś, kiedyś udało mi się całkiem sporo na niej schudnąć, ale jest ona zdecydowanie zbyt monotonna. Dlatego urozmaicam ją warzywami, owocami, ciemnym pieczywkiem od czasu do czasu.
A co z aktywnością fizyczną? Przyznam się Wam. JESTEM LENIEM. Ciężko mi się ruszyć, zebrać w sobie i po prostu zacząć działać. Poza tym nie odnalazłam jeszcze swojej dyscypliny sportu. Wszystko mi się w końcu nudzi. Tak było z basenem. Fajnie, fajnie sobie popływać, ALE spakować torbę, jechać, przebierać się, później suszyć włosy, znów się przebierać i znów jechać i jeszcze rozpakować torbę - to już nie fajnie. Tak samo było z zumbą. Nie, przepraszam, było jeszcze gorzej, bo miałam stałe godziny zumbowania i nie dość że musiałam tam dojechać, to jeszcze musiałam dojechać na czas! A rower? Mam rower stacjonarny. Ale boli mnie od niego tyłek. Owszem wytrzymam z 20 min, ale co mi z 20 minut? Mam też stepper, ale jest chyba jakiś wadliwy. Po 5 minutach ćwiczeń pedały się luzują i latają same - w górę i w dół. Także widzicie sami, ciężko u mnie z ćwiczeniami. Szukam wymówek? Być może, ale uwierzcie, że chciałaby znaleźć coś co będzie mi sprawiać przyjemność, coś co po prostu będzie mnie przyciągać do siebie :)
Teraz o marnowaniu czasu.
Moi drodzy,
Chciałabym, żeby to było moje zdjęcie.
wyzwanie
Dzień 2. Cel
- mój cel wagowy to chyba 55-60kg. Ale okaże się w trakcie. Teraz nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak będę wyglądać przy takiej wadze.
- cel drugi - także niejako związany z wagą, to akceptować siebie. Kochać swoje ciało.
Skąd ja to znam? Zamiast do nauki to ja od rana do bloga... no trudno, przecież jak już przyjdzie mus to się nauczę :) i Ty pewnie też. Podoba mi się Twoje podejście do diety, no i wyzwanie. Może się przyłącze :) Od następnej notki.
OdpowiedzUsuńCo do diety Ducana to mnie ona przeraża, jak można faszerować się tylko i wyłącznie białkiem? Samobójstwo, szczególnie kiedy wie się troszkę o anatomii człowieka, dieta białkowa nie jest wcale nowa.
Co do aktywności fizycznej polecam rolki, ale oczywiście nie teraz :) Ja lubię gry zespołowe i rolki, ale rolki odkryłam dopiero w diecie.
Dodam do linków i będę obserwowała. Życzę powodzenia!
Dziękuje za komentarz u mnie, rzeczywiście trochę już schudłam, ale zajęło mi to trochę czasu. Właściwie miałam też sporą przerwę od diety, kiedy to nadrobiłam 2kg (no, w sumie nie tak dużo)
A co do Dukana i reszty diet "cud", to wiem, jestem świadoma, że to nie najlepsze rozwiązanie, dlatego nie stosuję tych wszystkich zasad (białka i nic więcej), ale uważam, że białka są dobre, w czasie odchudzania, bo długo uwalniają energię i pozwalają mi wytrwać 3-4godzinne przerwy między posiłkami :) Dlatego dziś na śniadanie (godz. 8.00) zjadłam jajecznicę z 1 całego jajka i 1 białka + wypiłam szklankę kefiru truskawkowego i nadal nie jestem głodna :) po np. owsiance musiałabym już dojadać ze 2 razy.
UsuńTrzymam mocno kciuki. Motywacji życzę :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że z dietą jako tako idzie, na pewno dużo schudniesz:D
OdpowiedzUsuńŻyczę motywacji do ćwiczeń i nauki.
Powodzenia kochana!;***<3
Zaakceptować siebie i pokochać swoje ciało to najtrudniejsze ze wszystkich celów jakie można sobie postawić. Można schudnąć, można zmienić się całkowicie ale kwestka samoakceptacji i kochania może wciaż stać w miejscu...
OdpowiedzUsuńCo do Twojego komentarza na moim blogu... Wczoraj miałam chwilowy kryzys, ale dziś już jest dobrze i zaraz zabieram się za ćwiczenia :)
Będę Cię czytać coś czuję :)
coraz-mniej
U mnie też jest związane z ciałem, chudością itd. Ale wiem że jak schudłam sporo i naprawdę nieźle wyglądałam to i tak nie kochałam siebie, wciąż nienawidziłam swojego ciała i chciałam je zmienić. Wszystko zależy od psychiki...
OdpowiedzUsuńcoraz-mniej
Mam nadzieję, że uda Ci się pięknie schudnąć... To trudne wytrwać w postanowieniach, ale będę trzymać za Ciebie kciuki :)
OdpowiedzUsuńZa dziennik diety dałam niecałe 30 zł z przesyłką.
Trzymam za Ciebie kciuki i będę wpadać sprawdzać, jak Ci idzie. Bo wszystko, co piszesz znam z autopsji - chyba najbardziej o tym, że kiedy mam coś do zrobienia, nagle milion innych rzeczy przychodzi mi do głowy. Głupie lenistwo! Zobaczysz, jeszcze pewnego dnia będziemy się śmiać z tego, jak nam nie szło - jak już osiągniemy wymarzone sylwetki <3
OdpowiedzUsuń